Wysoki poziom

Weźmy pierwszy z brzegu przykład:

Minister wyjaśnia, że trudne egzaminy spowodują przede wszystkim utrzymanie wysokiego standardu usług prawniczych. “Samych prawników nie powinno być dużo. Powinni być dobrzy prawnicy, aby klienci uzyskiwali porady na odpowiednim poziomie”- mówi Ćwiąkalski.
money.pl

Powyższa kwestia została wypowiedziana jakiś czas temu przez samego ministra, ale przecież nie jest oryginalna. Przy debacie o otwarciu korporacji zawodowych słychać ją częściej niż od Katona o Kartaginie.

Trudno z tym dyskutować. W końcu jakość usług jest wartością bezdyskusyjną, nikt nie będzie przeciw. W pościgu za jakością jednak o ilości jakoś tak głupio wspomnieć.

Zawód prawnika jest szalenie istotny; w demokracji od jakości pracy prawników zależy funkcjonowanie bodaj najistotniejszego pionu władzy. Toż jest to zawód zaufania publicznego. Jak notariusz poświadczył, to jest to prawda prawdziwsza niż gdyby poświadczyło dziesięciu cywilów. Od poziomu wykształcenia nie tylko adwokata, ale nawet komornika, zależą losy wielu obywateli.
Howgh.

Dlatego trzeba nieustająco dbać o podwyższanie poziomu usług prawniczych. Tu warto pamiętać mądrość narodu: czym skorupka za młodu nasiąknie oraz czego Jaś się nie nauczy.
Nie dziwota, że egzaminy zdają częściej ci, którym skorupka mogła od urodzenia wysokim poziomem wiedzy i usług nasiąkać.

I ja to popieram, jestem za. Ja jestem tak bardzo za, że nawet za upowszechnieniem tego podejścia i w innych dziedzinach.

Pragnę zwrócić uwagę, że zawód w kapitalizmie kluczowy, wymagający z pewnością wysokich kwalifikacji naukowych i moralnych jest pozostawiony sam sobie. Nikt nie sprawdza, nikt nie gwarantuje wysokiego poziomu.
Mam na myśli tzw. biznesmenów.

Jaki jest poziom naszych ludzi interesu, wszyscy wiemy. Różny, mówiąc oględnie. Owszem, mamy nieźle wykształconych, z licznymi fakultetami zagranicznych uczelni — ale oni są w jakże nielicznej mniejszości. Trzeba to powiedzieć otwarcie: wielu właścicieli firm, nie tylko małych, ale i całkiem sporych, nie ma nawet ukończonych studiów ekonomicznych! Wielu nie zna żadnego języka obcego. Niejeden nie ma nawet (o zgrozo!) wyższego wykształcenia.

Ktoś powie, że przecież sam rynek eliminuje nieudolnych i niedouczonych, że są tacy z żyłka do interesów i oni radzą sobie nawet nie ukończywszy podstawówki. Może i tak. Ale wynika to właśnie z ogólnie niskiego poziomu usług biznesowych na rynku.
Przez analogię: nikt z żyłką nie da sobie rady w sądzie, bez profesjonalnego adwokata. Niestety, brak wiedzy fachowej, terminologii etc. go zdradzi i zawodowi prawnicy szybko mu udowodnią, że popełnił błąd, próbując z nimi samemu. Sprawiedliwość może jest ślepa, ale nie głupia.

Zresztą, nawet gdyby przyjąć, że nasi, pożal się Boże, biznesmeni uczą się na błędach — to jest to przerażające. Przecież oni uczą się na żywej tkance. Królikami doświadczalnymi są niewinni, niczego nie spodziewający się pracownicy, klienci, akcjonariusze — społeczeństwo!

Kupując bułki czy zatrudniając się w agencji reklamowej — nie mam żadnych gwarancji, że moje pieniądze (a wraz z nimi i mój los) nie trafią w ręce dyletanta, który narazi mnie na kłopoty.

Dlatego, póki czas — wprowadźmy uprawnienia biznesowe. Aby je uzyskać, wymagany byłby dyplom wyższej uczelni ekonomicznej, kilka lat praktyki zawodowej a potem zdany egzamin. Jego organizację można powierzyć Ogólnokrajowej Izbie Handlowej czy jak tam nazwać korporację, do której obowiązkowo musieliby należeć (i opłacać składki) wszyscy szefowie firm. Z czasem, dla dalszego podwyższenia poziomu usług można, wzorem sektora medycznego, dorzucić konieczność zdobycia doktoratu.

I — prosta sprawa. Bez tak uzyskanych uprawnień, nie wolno byłoby prowadzić działalności gospodarczej. Poświadczona kopia uprawnień załączana by była do każdej umowy biznesowej a może i do każdej faktury VAT.

Po załatwieniu w ten sposób biznesmenów, analogicznie należy postąpić z dziennikarzami. Choć tu już są pierwsze jaskółki w projektach legislacyjnych. Potem — kolej na środowiska twórcze. Itd.

W ten sposób zamkniemy usta niedowiarkom, a cały dotąd bardziej od nas rozwinięty świat stanie w miejscu, rozdziawiając zamknięte przez nas usta w niemym zdziwieniu.

Średnia ocena
(głosy: 0)

komentarze

Organizacje cechowe w średniowiecznych miastach

...stosowały podobną argumentację.

“Szewców nie powinno być dużo.
Powinni być to natomiast dobrzy szewcy, aby klienci otrzymywali buty na odpowiednim poziomie.”

I w rezultacie większość populacji posuwała na bosaka.

Prawnicy to nie jedyna grupa zawodowa, której marzy się powrót do średniowiecza.
Ale jestem umiarkowanym optymistą.
Wcześniej czy później powstanie pozacechowa konkurencja na jakimś podgrodziu ;)

Pozdrawiam
Radecki


Odys

nie no z tymi biznesmenami to przesada chyba

podać można tysiące zawodów jak na przykład właqściciela barów, budek z piwem, właścicieli zakładu masarskiego z dziada pradziada

Innymi słowy, co rozumiemy pod pojęciem “biznesmena”?

pozdrawiam zaciekawiony

prezes,traktor,redaktor


Maksie

Wszystko.

Bo generalnie, to wszystko należy jakoś uregulować, ograniczyć, obwarować abonamentami i pozwoleniami.

Np. dzieci.

Wyobraź sobie, że ludzie płodzą i rodzą dzieci bez żadnych pozwoleń!
Nie trzeba mieć żadnego wykształcenia, zdać egzaminów, przejść badań psychologicznych i konsultacji z sąsiadami (a przecież dizeci są rodzajem działalności uciążliwej dla bliskiego otoczenia).

Albo ślub.

W trosce o spadek liczby rozwodów np. nakazać obowiązkowe przedmałżeńskie badania psychologiczne w celu wykrycia potencjalnej niezgodności charakterów. Oraz poświadczone przez uprawnionego (specjalny egzamin) seksuologa odbyte praktyki pożycia. W celu wykrycia potencjalnego niedopasowania “w łóżku”.

A tak w ogóle, to czy ty masz jakieś uprawnienia do blogowania i komentowania?


Radecki

Pewnie, że niejedyna.

Sam wykonuję zawód cechowy.

Mało kto pamięta, że wolnomularze poczęli się spośród budowniczych katedr, którzy byli niezłymi fachowcami, ale spoza cechów, bez prawa “destabilizowania rynków lokalnych” swoimi usługami. Z ich frustracji zawodowymi ograniczeniami wzięła się wiara w możliwość systemowej modernizacji społeczeństwa.
Skuteczność — to już osobna kwestia.


Aaaaa teraz kumam:)

pozwolenie mam, Igła mi wysłał mailem, chociaż podpisu elektronicznego nie ma, to i nie śpie spokojnie po nocach

pozdrawiam

prezes,traktor,redaktor


Maksie

Ja tam nie wiem, czy Igła ma pozwolenie na wydawanie pozwoleń...

Pozdrawiam również


Subskrybuj zawartość